Kolejna super plaża na mojej liście to Matala. Osobiście nie wiem czy jest taka super bo jest to raczej drobny żwirek niż piasek ale okoliczności i położenie każą stwierdzić, że jest wyjątkowa.
Pierwszy raz w Matali byliśmy we wrześniu 2003 roku. Jechaliśmy z daleka i dojechaliśmy raczej po południu.
Matala nie słynie w zasadzie z plaży (choć ta jest rewelacyjna) ale z tej białej wapiennej skały wpadającej do wody.
W skale wydłubane są dziury. Są różne historie, skąd one powstały. Podobno w czasach rzymskich były tu katakumby ale nie jest to chyba potwierdzone na 100% bo nie widać aby tych katakumb za bardzo pilnowali. Natomiast w latach 70tych była tam wioska hipisów. Do dziś zresztą można ich trochę w Matali spotkać.
W 2003 roku Matala zrobiła na nas wrażenie miejsca bardzo spokojnego i takiego trochę z innego świata (jest na południowej stronie wyspy, z dala od wszystkich dużych kurortów). Ludzi trochę było ale żadne tłumy. Wprawdzie było po sezonie ale na północy Krety też było wtedy po sezonie a turystów były tłumy.
Menu, szczególnie w tawernach dla turystów nie zmienia się pewnie od dziesiątków lat. Szkoda, że na tej tabliczce nie ma cen można by było porównać do dzisiejszych.
A tak wyglądają knajpki w Matali. Wychodzą prosto na piasek i nie jest ich tak dużo jak gdzie indziej (przynajmniej w 2003 nie było).
Ha! Tutaj są ceny ale niestety tablice stoją bokiem i nie bardzo widać czego dotyczą. Nie przypuszczam jednak żeby to wszystko były napoje. Wszystko kosztuje 1 albo 3 EUR. Dziś to raczej byłoby 2 do 7EUR.
Czas na małe podsumowanie. W 2003 roku Matala wydała nam się mekką dla wtajemniczonych. Super miejsce, o którym wiedzą nieliczni i które odwiedzają nieliczni. Prawie żadnych hoteli (może tylko pensjonaty), kilka restauracji i olbrzymia plaża. Dlatego też postanowiliśmy, że za jakiś czas pojedziemy tam na całe wakacje. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy ale o tym już w następnym odcinku.
Podobne wpisy:



Pingback: Matala – plaża | Pieczonykret